Alla inlägg under november 2014

Av Kasia - 29 november 2014 00:08

Słowa muszę zachować na finał #NaNoWriMo.

Grudzień będzie znów miesiącem blogowania <3

Słowo!

 

Jag måste spara orden till #NaNoWriMo finalen.

December kommer att vara bloggens tid <3

Fingers crossed!

     

Love and peace within!   

ANNONS
Av Kasia - 27 november 2014 14:18

Ludzie Mili,

widzę bardzoooo duży, niespodziewany dla mnie ruch na moim skromnym blogu.

Mimo to za chwilę zadzwonię chyba do pomocy technicznej z pytaniem, czy funkcja komentarzy nie została przez przypadek zablokowana.

 

Nie wierzę, że żadna struna nie została poruszona przez te kilka dni od publikacji w Wysokich Obcasach.

Nie wierze, że nie nadepnięty został choć jeden mały odcisk.

Że nie popłynęła choć jedna, wytarta ukradkiem łza.

Nie wierzę, że nie wkurzył sie żaden chłop nad dramatyzującą babą.


Cały ten PASIASTY ruch ma sens tylko wtedy, kiedy dojdzie do niekontrolowanego zdeżenia atomów, do małych i dużych eksplozji (jakich, okaże się w praniu!) między ludźmi.

Nie bójcie się zostawiać komentarzy, swoich przemyśleń, choćby w dwóch słowach.


Mi nie często udaje się zostwić komentarz na cudzych blogach. Zwykle brakuje mi jakiegoś konta albo piątej klepki, żeby zrozumieć instrukcje.

Dlatego jest też do dyspozycji strona na fb: www.facebook.com/zebrazonebykasia na którą wszystkich serdecznie zapraszam.

 

Piszcie. Nie koniecznie do mnie, bo ja nie zawsze daję radę czytać i odpisywać natychmiast.

Piszcie od siebie, dla siebie i dla innych. Może poruszycie lawinę w czyimś sercu... Może w swoim.


Do zobaczenia :-*


Love and peace within!  


ANNONS
Av Kasia - 26 november 2014 17:12

Co ja będę z tego mieć....   


Spotkałam się dziś z psychologiem pracy.

Chciał ze mną dyskutować zdolność produkcyjną mózgu kontra ilość srok trzymanych za ogon jednocześnie.

Nie mogłam sie skupić.

Żyłam w dalszym ciągu stresującym porankiem, bo dziecku choremu chciałam zrobić swieży sok, i szyby w aucie oszronione i skrobać trzeba, a płytka do skrobania niewiadomogdzie, a mąż zajęty swoją pracą i wcale się nie przejmuje moją narastającą frustracją.

Podczas kiedy ja się miotałam M znalazł płytkę na patyku (i to ze szczotką!) a ja wyrwalam mu ją z rąk i..... wybiegłam z domu trzaskając drzwiami.

W sekundzie, kiedy przekraczałam próg domu wiedziałam już, że tymi drzwiami trzasnę, i że na chwilę będzie mi błogo. Wyżyję sie, odreaguję.

To są tzw. korzyści krótkofalowe, które powtarzane w dłuższym okresie mają negatywne, dalekosiężne skutki i mogą zepsuć nawet najlepszą relację (mój przykład może nie jest aż tak dramatyczny, ale czegoś musiałam sie jednak nauczyć po dwóch latach terapii ;))

Zaczęliśmy o tym rozmawiać...

Co by było, gdybym jednak nie trzasnęła tymi drzwiami.

Narysował autostradę i mówi:

Blisko terenów zabudowanych prędkość na autostradzie jest niższa i jest więcej zjazdów. Im bardziej w pustkowie, tym prędkość wyższa i coraz trudniej znależć miejsce żeby zawrócić.

Tak samo jest z humorem.

Naucz sie odczytywać wczesne sygnały nadchodzącej burzy. Wtedy łatwiej zawrócić, może nawet zatrzymać się i uniknąć porządnej kraksy.


Ale co, jeśli uważamy, że osoba, która bierze udział w starciu "zasługuje" na to, żeby skosztować, jak smakuje nasza złość?

Pomyśl wtedy, że korzyści będą - również dla Ciebie - tylko krótkofalowe.


Temperament kosztuje dużo energii. Fochy kosztują czasem nawet naszą twarz i są potwornie niesexy.

Watro?

Może czasem, ale nie stale!

 

Vad får jag ut av detta…

 
Jag träffade en arbetspsykolog idag.
Han ville diskutera hjärnans kapacitet i förhållande till antal bollar som man har i luften samtidigt.
Men det gick inte. Jag kunde inte fokusera.
Jag var kvar i min stressiga morgon där hemma. Då jag ville göra en nypressad juice till den sjuka sonen, behövde skrapa rutor på bilen men skrapan fannsliksomingenstans. Till råga på det var mannen helt upptagen med sitt och totalt oangagerad i min lilla pågående tragedi.
Medan jag sprang omkring och letade kom han fram med en toppenbra skrapa med handtag (och tom en borste på!)
Men vad gjorde jag? Jag slet borsten ur hans händer och rusade ut med en dörrsmäll.
I samma sekund som jag drog i handtaget visste jag redan att jag skulle smälla i dörren. Jag såg fram emot känslan av lättnad.
Det är en kortsiktig vinst som på lång sikt kan ha förödande konsekvenser för vilken relation som helst. (Nu är detta ett väldigt milt exempel, men obs att jag har gått i terapi o två år nu! ;))
Vi började diskutera detta istället.
Hur skulle det kännas om jag inte small med dörren?
Han ritade em motorväg med några avtagsvägar till och sa: nära samhällen är inte hastigheten så hög och avtagsvägarna är många. Ju längre ut på landsbygden desto högre fart och chanser till att köra av och vända - färre.
Samma gäller humöret.
Lär dig att läsa av signalerna innan farten blir så hög att du inte klarar av att vända, eller stanna. På det viset kan man undvika en massa farliga smällar.
 
Men vad om vi tror att den som vi “bråkar” med förtjänar att smaka på vår ilska?
Tänk, att vinsterna kommer vara kortsiktiga. Även för dig själv.
 
Humöret kostar massa energi. Sura miner är inte sexiga överhuvudtaget.
Så är det värt det?
Kanske ibland. Men inte jämt!

Av Kasia - 24 november 2014 22:23

Moja Przyjaciółko Bez Imienia. Usłyszałam niedawno pytanie. Nurtuje mnie i drażni do szpiku kości! Że nurtuje, to naturalne w mojej sytuacji. Dwanaście lat już minęło od mojej przeprowadzki do Szwecji.

Ale, że drażni? Myślałam, że mnie już nic nie będzie w życiu drażnić! Ale posłuchaj sama:

Kim jest Polka, gdy jest bez granic?

No i zaczyna się! Serce wali! A słowa jak z karabinu maszynowego!

Bo pytanie brzmi raczej: Kim jest kobieta, wyrwana z kontekstu?!

Kim jest kim stanie się kobieta, która odruchowo próbuje przenieść "funkcje" przypisane swojej płci w matriarchalnym społeczeństwie, do społeczeństwa równouprawnionego.

Powiem Ci, kim! Kim ja się stałam...

Powiem Ci, jak...

Dzień 1

Euforia. Wolność. Fascynacja.

Dzień 4

Tęsknota. Samotność. Poczucie, że życie, to jedyne, jakie znałaś, dzieje się gdzie indziej, że Cię omija.

Dzień 9

Zaczynasz wydeptywać własne ścieżki, zaczynasz rozpoznawać rytm nowego miejsca, zwyczaje. Głowisz się, jak nałożyć na tę nową rzeczywistość wzięte z Ojczyzny szablony. Ostrożnie zawinięte w bibułkę i włożone między kartki Pisma Świętego, które dała Ci Mama, albo Babcia, na drogę...

Dzień 17

Znajdujesz ludzi, którzy zdumieni Twoją troską, chęcią udzielania pomocy, opieki -to się w rzeczywistości nazywa nadopiekuńczość!, wiesz o tym chyba! - robią Ci niedźwiedzią przysługę i dają się sobą opiekować. Nie ma im się co dziwić...

Dzień 91

Jesteś w skowronkach, uczysz się języka, poznajesz ludzi, zdobywasz nowe kwalifikacje, wreszcie pracę, którą możesz się pochwalić, dzwoniąc do domu.

Dzień 237

Śmiejesz się z tubylców, którzy w pracy robią przerwy na kawę co dwie godziny, którzy "spieszą się powoli", którzy biorą latem sześciotygodniowy urlop i spędzają go, majsterkując w swoim letniaku i kąpiąc się w jeziorach z dziećmi.

<podzial_strony>

Dzień 479

Zaczynasz coraz bardziej przypominać własną matkę, utyskującą na niewdzięczność domowników, na obojętność, na brak zaangażowania we wspólne sprawy. Sprawy domu, Twoje sprawy. Bo Ty zamieniłaś swoją wolność, swoją autonomię, swoje zainteresowania na sprawy rodzinne.

Bo wyniosłaś z domu przeświadczenie, że tylko wtedy, kiedy jesteś potrzebna, niezbędna, kiedy spełniasz jakąś funkcję wobec innych, wtedy masz wymierną wartość dla swojego otoczenia. I rację bytu.

Dzień 1074 albo 2964, zależy, ile potrafisz się karmić wymysłami o swojej niezbędności...

Budzisz się rano, wypalona. Rozdałaś wszystko, co miałaś. Jesteś bezwładna, nieporadna, zrozpaczona, zdziwiona!

Masz szczęście, jeśli nie jesteś w depresji.

Której i tak pewnie w końcu dostajesz, uświadamiając sobie, że według własnej skali wartości jesteś NIKIM. Bo nic już nie możesz. Bo nie produkujesz.

Jeśli masz szczęście, takie, jak ja miałam, jesteś w kraju, który zna takie przypadki. W kraju, w którym są działające procedury, są miejsca, gdzie się rzeczywiście pomaga ludziom natychmiast. W kraju, w którym nie chrupie się psychotropów jak tic-taców, tylko pracuje nad zmianą sposobu myślenia. A słowo psycholog nie sprawia, że towarzystwo zaczyna patrzeć sobie na buty.

A i tak przez pierwsze miesiące wstydzisz się swojej diagnozy. Unikasz sąsiadów, którzy, widząc Cię w domu w środku dnia, pytają, czy masz wolne.

Długo wstydzisz się zadzwonić do domu i opowiedzieć, co Ci się przytrafiło.

Po wielu miesiącach terapii, pracy nad sobą, przewartościowywania wszystkiego, co do tej pory wiedziałaś o dorosłym życiu i o swoim miejscu w społeczeństwie Po wielu miesiącach przymusowego odpoczynku Przymusowego, bo Ty nie wiesz, jak się odpoczywa, i że w ogóle trzeba! Ty musisz się od nowa uczyć tego, że to jest WAŻNE! Ważniejsze niż wyprasowane mankiety!

Po wielu miesiącach zdajesz sobie sprawę, że to wypalenie, ta diagnoza, to jest najlepsze, co Ci się w życiu przytrafiło. To jest to, co Ci to życie URATOWAŁO!

Więc starasz się o tym mówić. Wiesz już, że nie ma się czego wstydzić, podejmujesz temat z bliskimi Ci kobietami. Siostrami, przyjaciółkami, znajomymi. Jeśli w ogóle mają czas Cię wysłuchać, bo są tak po uszy zapracowane w tej Polsce.

Boli Cię serce, kiedy widzisz, że one też, nadal, ciągle przejeżdżają same po sobie jak walcem. Dzień w dzień.

Z przerażeniem uświadamiasz sobie, że byłaś dokładnie taka sama, dopóki nie zmierzyłaś tych swoich polskich standardów z obcymi.

Żal Ci, bo wiesz, że ONE opamiętają się tak, jak Ty, dopiero, kiedy będą balansować na krawędzi. Jeśli będą miały aż tyle szczęście!

I stoisz w końcu, jak ten pajac, wyciągający bukiety kwiatów z połów surduta. Z całą tą wiedzą, której nie ma jak, nie ma gdzie skanalizować!

Rozumiesz więc chyba, moja Przyjaciółko Bez Imienia, dlaczego tak mnie to pytanie drażni. Bo trzeba odpowiedzieć! Bo trzeba zająć stanowisko! A ja nie wiem, czy sprostam wyzwaniu!

Staram się tak, jak potrafię, dzielić tym, co przeżyłam w moich postach, bo w końcu założyłambloga! Próbuję wkradać się w podświadomość Kobiet, Rodaczek, Sióstr moich Polek, na odległość.

Staram się pokazywać, bezwstydnie!, brzydką stronę wypalenia. Moją słabość, przeplataną moją nową, wielką siłą. 

Myślisz, że to coś da?

/Zebra

Av Kasia - 24 november 2014 21:41

Został mi tydzień.

Siedem dni do zakończenia NaNoWriMo (tutaj znajdziesz szczegóły). Brakuje mi jeszcze 16.000 słów.

Lekka panika zaczyna się wkradać między przyciski klawiatury a opuszki palców. I w przestrzeń między uszami.

Myśl o Synku z temperatura 39,5 nie pomaga w koncentracji.

Ani mail z Wysokich Obcasów o jakiejś nagrodzie za mój list.

Myślę o Warszawie. Wcale się nie uspokajam.

I nagle przypomina mi się zdjęcie:

En vecka kvar.

Sju dagar tills NaNoWriMo är avklarat (läs mer här). Jag saknar 16.000 ord. Panikkänslan börjar smyga sig ine mellan tangenterna och fingertopparna. Och i det lilla utrymmet mellan öronen.

Att tänka på Sonen med 39,5 graders feber hjälper inte att fokusera.

Inte heller blir det lättare med ett mail som jag fick från Warszawas största tidning imorse. Om något pris som jag fått för en text jag skrivit om att vara en UTvandrare och kvinna.

Jag tänker på Warszawa. Blir inte ett dugg lugnare.

Men så börjar jag tänka på denna bild:

(Warszawa, Metro Imielin)

I mantra: Nie trać celu z oczu...

OK?

OK!

Piszę i jeszcze się nie poddaję.

Proszę, trzymajcie mnie za wirtualną rękę :)

Och upprepar: Behåll målet framför dina ögon....

OK?

OK!

Jak fortsätter att skriva. Har inte givit upp än.

Snälla, håll tummarna, eller håll i min virtuella hand :)

(Warszawa Śródmieście, pod PKiN)

Love and peace within!   




Av Kasia - 20 november 2014 22:09

Czasem się człowiek ubierze, i już post gotowy!

Ibland räcker det att man klär på sig och så är inlägget klart!

     

"SAY YES to life — and see how life suddenly starts working for you rather than against you.

SAY YES to present moment. Surrender to what IS." Eckhar Tolle

POWIEDZ TAK życiu - zobacz, że nagle zaczyna z tobą współpracować, a nie sabotować.

POWIEDZ TAK obecnej chwili. Poddaj się temu, co JEST. Eckhar Tolle

SÄG JA  till livet - och se hur det stödjer dig och inte motarbetar dig.

SÄG JA till den varande stunden. Överlämna dig själv till det som ÄR. Eckhar Tolle

 

Do przemyślenia przed snem. Albo na przerwie kawowej jutro w pracy. Albo w weekend!

Något att tänka igenom innan man somnar. Eller under fredagsfikat på jobbet? Eller kanske under helgen?

 

Od wielu lat uśmiecham się do pewnego cytatu: "Nie myśl, jest wiele kobiet, które nie myślą i jakoś im idzie."

Det finns en mening som har fått mig att skratta i kanske tjugo år nu: "Tänk inte, det finns så många flickor som inte gör det och de klarar sig ändå."

 

Mi nie idzie! Myślcie ludzie! Cogito ergo sum!

Nähädu! Tänk tänk tänk! Cogito ergo sum!

 

Love and peace within!   

Av Kasia - 18 november 2014 22:02

Słonie.

Mówi się, że małe przyczepiane są łańcuchem do metalowego słupka, żeby nie uciekały.

Najpierw walczą, ciągną, próbują się uwolnić. Z biegiem czasu przestają.

Potem można metal i łańcuch wymienić na kawałek sznurka i patyk, a dorosły, kilkutonowy słoń i tak się nie uwolni.

Nie będzie nawet próbował.

Elefanter.

Det sägs att de kädjas fast vid metallpinnar när de är små, så de inte rymmer.

De kämpar emot ett tag och sedan vänjer de sig. Slutar försöka att komma loss.

Sedan kan man ersätta kedjan med en pinne och ett snöre och en fullvuxen elefant kommer inte att försöka slita loss sig.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo my ludzie robimy tak samo.

Jako dzieci słyszymy różne rzeczy, w domu, w szkole, od sąsiadki.

Widzimy różne zachowania, czerpiemy wzorce. Im częściej się coś powtarza, tym większa szansa (ryzyko?), że uznamy to za normę.

Och varför skriver jag om det här? För jag tror att vi människor gör precis likadant.

Som barn hör vi en massa saker; hemma, på skolan, hos grannarna.

Vi ser hur folk beter sig. Vi tar efter. Det som vi ser ofta kan bli på gott (och på mycket ont ibland!) vår egen vana.


Potem dorastamy. I żyjemy nierzadko to nasze dorosłe życie przywiązani do tego samego sznurka, jakim nas spętano w czasie dorastania.

Wierzymy w to, co nam ktoś dawno, dawno temu powiedział/wmówił.

Uznajemy to nieswiadomie i mimochodem! za prawdę uniwersalną, niepodważalną.

Sedan växer vi upp och tar oss igenom våra vuxna liv fastbundna med samma gamla snören.

Vi fortsätter att tro på samma gamla sanningar, någon annans sanningar, som vi aldrig ens ifrågasätter.


A wystarczyłoby lekko pociągnąc za sznurek...

I uwolnić się!

Och det skulle kanske räcka med att dra en aning åt ett nytt håll?

Och slita sig fri!

 

Nawołuję do wypróbowywania swoich "sznurków", więzów, pętli, łańcuchów. Może się już zdezaktualizowały? Może już w nie nie wierzycie? Może już nie służą Wam, może nigdy nie służyły, ale dopiero dziś macie siłę i odwagę, żeby je zerwać?

Ja walczę jeszcze z kilkoma. Ale powoli, powoli odrywam się od ziemi, i staję się latającym... słoniem? ...zebrą? Pegazebrą!!!


I jest mi BOSKO!


Jag uppmanar alla till att testköra sina "snören", bundenheter, kedjor, mm. De kanske har föråldrats? Ni kanske har slutat tro på dem innerst inne? De har kanske aldrig gynnat er ens? Det tar kraft och mod att bryta sig loss. Men det är SÅ värt det att prova! Man föds liksom på nytt!

Jag kämpar emot några av mina snören som är kvar. Har slitit mig loss från flera! Jag känner att jag sakta, sakta börjar lyfta och blir en flygande... elefant? ...zebra? Pegassss....zzzzebra!!!


Och det ROCKAR FETT!


Love and peace within!   


 

Av Kasia - 16 november 2014 02:28

Jag kan inte sova.

Tröttheten vill inte komma.

Fast jag har varit och dansat halva natten igår!

Nie moge zasnac.

Zmeczenie mnie opuscilo.

Mimo, ze przetanczylam wczoraj pol nocy.

 

 

Efter en veckas kamp med förkyllning, trötthet, viktiga möten, skrivande, mm har jag tagit mig hemifrån för att umgås med en vän på fredagskvällen.

Po tygodniu naznaczonym zmeczeniem, przeziebieniem, waznymi spotkaniami, pisaniem itp. wypelzlam z domu, aby spedzic piatkowy wieczor ze stara psiapsiula z czaszow studenckich.

Vi hade så mycket att prata om. Var båda så trötta. Ändå har vi gått ut att dansa.

Det har varit.. kanske fyra (4!!!!) år sen sist.

Och jag har aldrig haft så roligt som igår.

Visst, jag blundar alltid när jag dansar. Men nu kan jag blunda med trygghet och inre fokus, och inte för att avgränsa mig från dömmande blickar. Igår var jag närvarande i min egna energi som jag inte upplevt på länge.

Mialysmy tyle spraw do omowienia. Ostatni czas byl ciezki, meczacy, dla nas obu. Mimo wszystko zakonczylysmy wieczor na szalonych tancach!

W dyskotece nie bylam pewnie ze cztery (4!!!!) lata.

I chyba nigdy jeszcze tak sie nie bawilam, jak wczoraj.

Owszem, ja zawsze tancze najchetniej z zamknietymi oczyma, ale wczoraj potrafilam zamknac oczy nie po to, zeby odgrodzic sie od taksujacych spojrzen. Zamykalam powieki, zeby skoncentrowac sie na wlasnej radosci z ruchu, muzyki, rozpierajacej cialo energii. Energii, ktora delektowalam sie ze soba, ktora obserwowalam ze zdumieniem. 

Jag har förändrats!!!

Jag har förändrats!!!

Jag har förändrats!!!

Zmieniam sie!!!

Zmieniam sie!!!

Zmieniam sie!!!

 

Ja, planen för resten av helgen var att skriva, skriva, skriva. Komma ikapp efter veckan.

Men så hamnar jag på landet, med mina killar och en kopp rött te med apelsin i (tack M!)

Reszta weekendu miala uplynac na samotnym pisaniu, pisaniu, pisaniu, doganianiu terminu.

Koniec koncow wyladowalam na wsi, z moimi Chlopcami i kubkiem herbaty z pomarancza.

 

När beslutet är taget rusar jag tvärs över stan för att hinna med tåget. Och det gör jag. Magiskt!

Vi bygger lego framför brasan, grillar, badar bastu, lyssnar på trädens sus i mörkern. Läser långa sagor. Vi finns.

Vi bara finns.

Och nu är jag vaken.

Kroppen vill inte missa den förändring som sker....

Od podjecia decyzji do zajecia miejsca w pociagu mija niespelna godzina, przemieszczam sie z drugiego konca miasta. Zdazam. Magiczne!

Budujemy lego, grillujemy, grzejemy sie przed kominkiem i w saunie, sluchamy szumu fal i wiatru w koronach drzew, ktore polknela noc. Tylko poza miastem rozumie sie, co to znaczy ciemnosc. Czytamy dluuugo na dobranoc. Jestesmy. Tylko jestesmy.

W koncu zostaje tylko ja, tylko ja nie moge zasnac.

Nie chce zdaje sie przegapic dziejacych sie zmian...

 

 

Love and peace within!   

Presentation


Embracing the NOW, Zebra-style.

Links

Ask Kasia

16 besvarade frĺgor

Latest Posts

Categories

Archive

Guest Book

Calendar

Ti On To Fr
          1
2
3 4
5
6
7
8
9
10 11
12
13 14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26 27
28
29
30
<<< November 2014 >>>

Tidigare år

Search

Statistics

Follow

Följ ZebraZone med Blogkeen
Följ ZebraZone med Bloglovin'

Skaffa en gratis bloggwww.bloggplatsen.se