Direktlänk till inlägg 15 april 2015

Emigracja pomysłow

Av Kasia - 15 april 2015 13:10

Jakoś nie złozyło się wcześniej, żeby tym się podzielić, ale pod koniec marca wysokie obcasy GW opublikowały fragmenty moich przemyśleń na temat emigraji pomysłow ze Szwecji do Polski. Można je przeczytać TUTAJ a cały tekst zamieszczam poniżej. Taka ciekawostka.

Zapraszam!


Po trzynastu latach poza granicami Polski przerywanych sporadycznymi wizytami w kraju traci się rachubę tego, co w kraju nowe.

W moim przypadku próba idealizacji i gloryfikacji mojej ojczyzny posunięta jest tak daleko, że słowo kraj chciałam przed chwilą napisać wielką literą!

Kiedy przyjeżdżam pielgrzymuję do dawnych miejsc, odświeżam wspomnienia i rytuały z dawnych lat. Tak, jakby nic się nie zmieniło.

Dziś, z perspektywy tego tematu, uświadamiam sobie, jakie to uwsteczniające.


Wiele rzeczy się w Polsce zmieniło.

Ludzka mentalność zmienia się szybciej, niż to służy naszemu społeczeństwu.

Ba! Emigracja produkuje zupełnie nowe zjawiska społeczne.

Ciekawe jest dla mnie to, jak krajobraz społeczny, kulturowy, a nawet kulinarny zmienia się z powodu dużej ilości emigrantów napływających z różnych stron świata do kraju pomocowego, jakim jest Szwecja.

Do Polski nikt tak chętnie nie emigruje. Wręcz przeciwnie. Ale nasz polski krajobraz zmienia się mimo wszystko pod wpływem tego, czego emigrujący i powracający Polacy uczą się za granicą i co zabierają ze sobą do Ojczyzny.

Oto lista rzeczy, które ja chętnie zabrałabym ze sobą ze Szwecji:


WYLIZYWARKA

Jest taki przedmiot, który być może istniał w polskich domach od dawna, ale mi był zupełnie nieznany. Zobaczyłam go po raz pierwszy tutaj w Szwecji i przy każdej wizycie w Polsce staram się obdarować nim każde gospodarstwo domowe, które odwiedzam.

Nazwę go WYLIZYWARKĄ DO NACZYŃ.

Na początku uznawałam go - z przekąsem - za symbol oszczędności i przesadnej zaradności Szwedów. Później stał się to dla mnie nawet symbol zmarnowanego dzieciństwa.

Gumowa szpatułka, która jest w stanie wyskrobać talerze, garnki i miski z resztek jedzenia tak dobrze, że wyglądają jak nowe. Ze współczuciem myślę o szwedzkich dzieciach, które nigdy nie zaznały szczęścia, jakim jest wsadzenie głowy do kamiennej misy po ukręcaniu sernika i wyskrobywanie resztek. A masy tortowe? A bita śmietana? Wcale się nie dziwię, że szwedzkie dzieci nie garnął się do pomocy w kuchni. Bo po co?

     


NIE MA ZŁEJ POGODY, SĄ TYLKO ZŁE UBRANIA

Szwedzkie dzieci, które ze względu na swój młody wiek nie zostały jeszcze pochłonięte przez wirtualny świat social media, są zwykle… na dworze! Bez względu na pogodę. W całej Skandynawi panuje przekonanie, że nie ma złej pogody, jeśli się ma stosowne ubrania.

Na południu Europy mówi się, że ze Szwecji, i od Szwedów wieje chłodem. Do tego drugiego jeszcze wrócę. Natomiast sprawa klimatu jest dyskusyjna. Wiele razy porównywałam różnicę temperatur między Warszawą a Sztokhomem i nie rzadko zdarza się, że to w Warszawie jest chłodniej. Jednak okres zimowy jest tutaj tradycyjnie dużo dłuższy. Najgorzej jest od października do marca. Okres późnej jesieni i przedwiośnie to czas nierzadko mokry i bardzo wietrzny. Mimo to dzieci nie przechowuje się przed telewizorami czy w zatłoczonych przedszkolnych salach. Biegają po dworze niezależnie od pogody, uzbrojone w zatrzymujące wiatr i wilgoć a jednocześnie oddychające ubrania. Funktionskläder, jak je się tutaj nazywa. Nazwa bardzo sugestywna. Ubrania, które kupuje się dla ich funkcji a nie a nie tylko z powodu designu i nazwiska na metce.

Lecz proszę się nie łudzić. Nawet te ubrania “noszą nazwiska”, jak Helly Hansen, Didriksons czy Björn Borg i kosztują tyle samo, co markowe ciuchy. Niezależnie od rozmiaru.

Dla przykładu spodnie, które kupiliśmy synowi sześciolatkowi, który chodzi do przedszkola na wolnym powietrzu kosztują jak ubranie dla dorosłych ale są tak szczelne, że przy skórze dzieciak jest suchy nawet, kiedy wyciągam go z kałuży.



Bycie na powietrzu nie tylko hartuje ale też bardzo zmniejsza rozprzestrzenianie się chorób. Dzieciaki się zwyczajnie od siebie nie zarażają tak łatwo na dworze. I uczą się, że coś takiego jak pogoda nie musi ich ograniczać. Czerpią też bardzo wiele z kontaktu z naturą. Uczą się w lesie nie tylko koordynacji ruchowej ale i rachunków. Bo liczyć można się nauczyć tak samo efektywnie na szyszkach jak na plastikowych patyczkach. A może bardziej. Czytałam, że spacery po lesie robią z nas lepszych matematyków. Tego bardzo bym życzyła wszystkim polskim dzieciakom; przez okrągły rok.

 


BUTOŁAMACZ

Pozostając nadal w dziecięcym świecie chciałabym pokazać bardzo interesujące urządzenie, którego w Polsce jak do tej pory jeszcze nie widziałam, ale może to dlatego, że zwykle będąc w Polsce nie chodzę do przedszkola.

Skokneckt, w dosłownym tłumaczeniu, BUTOŁAMACZ, czyli bardzo proste urządzenie do ściągania ze stóp wyjątkowo zabłoconych lub ośnieżonych butów.

 

Wystarczy złapać za poręcz i przesadzić stopę przez otwór. Potem umieścić zapiętek buta w zagłębieniu i pociągnąć zapierając się z całej siły o poręcz. Piszę z całej siły, ponieważ najpewniej zdejmujący zapomniał odpiąć wcześniej rzep. W przypadku mojego syna jest tak w jedenastu przypadkach na dziesięć.

Do urządzenia tego podchodziłam, jak do wszystkiego w Szwecji, raczej sceptycznie na początku. Prawie, jak do czegoś tak zbędnego jak dzisiejszy selfie stick. Szybko okazało się jednak, jak bardzo ułatwia ono przedszkolne życie. I pedagogom, i rodzicom a przede wszystkim dzieciom, które nie zapominają, wbrew moim największym obawom, jak zdejmować buty bez użycia butołamacza.


SZCZOTKI DO BUTÓW

Skoro przy butach, i do tego brudnych!, już jesteśmy. Pamiętam ze starych czasów w Polsce wmurowane przy klatkach schodowych w blokach niskie metalowe pręty, ułożone poziomo. Nie wiedziałam w dzieciństwie do czego służą. Dużo dużo później ktoś mi opowiedział, że to do zdrapywania błota! Nie wiem do tej pory, czy to prawda, ale nie mam powodu, żeby wątpić.

Szwedzi poszli w tej dziedzinie o krok dalej. W okresie zimowym wystawiają przy wejściach do budynków, biur, gabinetów fryzjerskich, siłowni, wszędzie dosłownie szczotki do czyszczenia butów.

Nie mówię o hotelowych pucerkach do czółenek i mokasynów, tylko o trzech wielkich, ulicznych szczotach zbitych ze sobą w celu obczyszczenia buta z błota a podeszwy z gruzu i piasku. Ponieważ wraz z pojawieniem się pierwszych przymrozków na sztokholmskich ulicach natychmiast wysypywany jest gruboziarnisty piasek. Małe kamyki, które wnosi się na butach wszędzie i niszczy parkiety. A Szwedzi są bardzo uczuleni na jakość swoich parkietów. Do tego stopnia, że nawet zapraszając na wystawne przyjęcie do własnego domu, do stroju wieczorowego uprasza się o niezakładanie szpilek. Wszyscy i tak pod drzwiami zdejmują buty i tak panowie do eleganckich garniturów “śmigają” w skarpetach, a panie w eleganckich sukienkach ślizgają się w pozaciąganych na stopach pończochach. Taki styl.

A szczotki wyglądają tak:

 

(Napis głosi: Proszę wyszczotkuj buty! Chcemy jak najmniej gruzu i błota w naszym lokalu.)



ROWERY

Pogoda, jak widać warunkuje wiele zachowań. Zmusza do pomysłowości i ułatwiania sobie życia.  Ale także, jak to widać w Szwecji, można się z nią zaprzyjaźnić. Albo chociaż oswoić. Zaprzyjaźnione z rozkapryszoną aurą dzieci stają się takimiż dorosłymi. Dzięki temu wielu Szwedów bez względu na pogodę podróżuje do pracy na rowerach. Nie wygląda to tak, jak w Amsterdamie, gdzie ludzie w garniturach i garsonkach, na szpilkach, z rozwianymi włosami, z laptopami w koszach szusują beztrosko po malowniczych uliczkach.

W Sztokholmie rowerzysta ma ZAWSZE kask, odblaskowe ubranie i bardzo silne lampy. Mam takiego rowerzystę w domu, który do swojego oświetlenia ma w plecaku generator a zimą jeździ na oponach z kolcami. Plecak i kask obciąga odblaskowymi pokrowcami. Buty, które mówią “klik” i wyglądają na śmiertelnie niebezpieczne chroni przed błotem i mrożącym stopy wiatrem parą specjalnych pokrowców w kształcie przypominających gigantyczne, kosmiczne baletki.

Prawdopodobnie za cenę swojego wyposażenia i roweru mógłby kupić mniejszy samochód osobowy. Jednak cena nie jest w tym przypadku jedynym decydującym parametrem. Dzięki własnemu rowerowi nie trzeba jeździć kontenerem bakterii, jak czasem nazywane jest metro. Nie trzeba płacić za bilet a do tego ma się zapewnioną codzienną gimnastykę. Wszyscy, oprócz transportu publicznego na tym zyskują, również środowisko!

Cały ten rowerowy aparat jest możliwy tylko dlatego, że pracodawcy w Szwecji są zobowiązani do zapewnienia pracownikom prysznica, który jest nieodzowny po 10-15 kilometrowej przejażdżce po zabłoconych drogach. Promujący zdrowy stylu życia pracodawca zapewnia też szatnie do suszenia sportowej odzieży i specjalnie zabezpieczane boksy na rowery. Są one jak wszędzie smakowitym kąskiem dla mafii rowerowych.

Jest nawet w Szwecji taki niesmaczny żart: Dlaczego należy unikać potrącania Polaka jadącego rowerem? Bo to może być twój rower!


POKÓJ ODPOCZYNKU

Kolejna rzecz, którą Szwedzki pracodawca zapewnia swoim pracownikom, a na co długo przyjdzie czekać polskiemu pracownikowi jak mi się wydaje, to pokój do odpoczynku w miejscu pracy. Pomieszczenie z łóżkiem zaścielonym jednorazową pościelą, z lampką, nierzadko przyciskiem przywołującym pomoc w razie poważniejszych problemów zdrowotnych. Można się w nim zaszyć na szybką, odświeżającą drzemkę po lunchu. Nie trzeba nikomu dokumentować przebiegu czy symptomów choroby. Odpoczynek w czasie pracy się każdemu w razie potrzeby należy.

Zdarzył się w mojej karierze jeden taki dzień, w którym przyjechałam do pracy, przeleżałam dwie godziny w pokoju odpoczynku, i… wróciłam do domu, ale to już inna, bardzo długa historia.


ŻYCIE ZACZYNA SIĘ NA EMERYTURZE

Z naszych polskich realiów pamiętam, że ludziom starszym nie starcza na leki, że są zdani na łaskę i niełaskę swoich bliskich, są słabi, schorowani i modlą się nierzadko o szybką, bezbolesna śmierć, która zabierze ich z tego padołu łez. Tutaj widzę siwe, pełne energii starsze panie, które nie boją się rezygnować z wszechobecnej szarości na rzecz bardziej żywych kolorów. W pobliskim lesie widuję całe grupy emerytek na wspólnych spacerach z psami. Śmieją się, wymieniają poglądy, nigdzie im się nie spieszy. Bo mąż, jeśli jeszcze żyje!, pojechał grać w golfa z kolegami seniorami.

 

Oczywiście, golf to być może sprawa statusu społecznego, nie wiem, nie grywam. Wiem natomiast, że mieszkająca niedaleko mnie para emerytowanych nauczycieli (czyli średnia grupa zarobkowa) golfuje, jeździ na biegówkach, na łyżwach i.. dojeżdża wszędzie rowerami. Inni, ci bardziej schorowani poruszają się za pomocą tzw. rulatorów, czyli chodzików na kółkach z siedziskiem do odpoczynku, z koszykiem na sprawunki i hamulcem jak od roweru! Żyć nie umierać!

Życie zdaje się zaczyna kwitnąć na emeryturze. Nawet bez pomocy dorosłych dzieci. Ponieważ opieka taka tradycyjna, polska, międzypokoleniowa, jest dość rzadko spotykana. A mimo to są wyjazdy wozami kempingowymi, wynajęte sezonowo domki w Hiszpanii czy Thailandii. Wielu starszych ludzi leczy się z nabytego w zimnym klimacie reumatyzmu mieszkając większą część roku np. na Malcie czy Cyprze.

Starsi ludzie są nadal ciekawi świata. Chcą się rozwijać. Chodzą na kursy, łączą się w pary. Żyją!

Jest to jak sądzę naturalną kontynuacją zdrowszego, wygodniejszego, bardziej zamożnego stylu życia już za młodu. Myślę, że i my do tego dojdziemy za jakiś czas.



NA DYSTANS

W Polsce bardzo doskwierała mi zawsze powszechna ciekawość. Niestety nie do końca podyktowana chęcią spotkania się z drugim człowiekiem na płaszczyźnie intelektualnej. Chodzi mi raczej o wścibskość. A do tego to swoiste - charakterystyczne dla pewnego wieku - stamozwańcze prawo wypowiadani się na temat wyborów drugiego człowieka. “A nóż poszło jej oczko pod tą elegancką spódniczką! Gdzie też taką krótką miała odwagę założyć, do takich grubych nóg. W tym wieku! Ja to bym nigdy…. “

“No i patrz! Dzieciaka posadził, a tu starsza kobieta stoi i się słania na nogach. Znieczulica!”

W Szwecji tego nie ma! Ludzie unikają siebie jak mogą. Dają sobie nawzajem przestrzeń i źle znoszą, kiedy ktoś tę niewidzialną linię intymności przekroczy. Nie lubią być zaczepiani w metrze, nie interesują się swoimi współpasażerami. Można by to na upartego nazwać ignoranctwem, ale tu nie o to chodzi. Tu chodzi mianowicie o integralność osobistą i przestrzeń własną.

Pierwsi pasażerowie wagonów metra chętnie zajmują samotne miejsca jak najdalej od sąsiada.

 

Parkowanie na pustym parkingu też odbywa się w określony sposób. Po co się niepotrzebnie spoufalać, skoro miejsca jest dość.

Mi to bardzo odpowiada, nie tylko dlatego, że słabo parkuję!

 


PSIE PRZEDSZKOLA

Szwedzi ciągle są posądzani o znieczulicę, i o ten swój przysłowiowy już chłód. Jednak uważam, że każdemu dobrze by zrobiło skoncentrowanie się na własnych sprawach od czasu do czasu.

Poza tym bardzo dobrym przykładem na wysoką wrażliwość ludzi w tym kraju, którą chętnie chciałabym przenieść na nasze polskie podwórko jest humanitaryzm i opieka nad zwierzętami. Coś podpowiada oczywiście w głowie z cicha, że społeczeństwo, w którym wielu ludzi nadal żyje w biedzie, gdzie dzieci chodzą głodne i zmarznięte ma inne priorytety pomocowe. Jednak wiadomo, że jedno nie wyklucza drugiego. Prawda?

Wielu właścicieli czworonogów na pewno chętnie skorzystałoby z genialnego rozwiązania jakim są tutejsze przedszkola dla psów. Ci, którzy z różnych powodów nie mogą zabrać ukochanego czworonoga ze sobą do pracy (bo to też jest tutaj możliwe!), mogą umieścić swoje zwierze w przedszkolu. U osoby, lub w większej organizacji, która psa, razem z grupą kolegów różnych ras i rozmiarów, wyprowadzi na spacer, nakarmi, poklepie, czasem nawet poczyta bajkę. Dosłownie!

Jeśli pies potrzebuje dużo ruchu, może wybrać się na całodniową wycieczkę w teren. Wystarczy dostarczyć swojego ulubieńca w umówione miejsce, gdzie rano czeka autokar z obsługą. Podczas kiedy ty pracujesz, twoje zwierze biega po lasach i ma się świetnie.


JAKOŚĆ ŻYCIA i DUCHOWOŚĆ

Ostatni, najbliższy memu sercu temat, jest na tyle trudny do opisania, że prawie chciałam z niego zrezygnować. Szwedzi są  w tej dziedzinie o kilka kroków dalej od nas Polaków.

My nadal utożsamiamy szczęście i spełnienie z sukcesem zawodowym, dostatkiem, nawet statusem społecznym. Długo mi zajęło zrozumienie tego że tutaj pojęcie spełnienia tożsame jest bardziej z czasem, jaki można poświęcić sobie, swoim najbliższym, swoim zainteresowaniom. Że wymarzona praca to nie tak, która daje największe dochody, lecz taka, która daje satysfakcję, ma znaczenie społeczne, i jest ciekawa.

Nie wątpię, że są Polacy, którzy tak właśnie żyją już dziś, dla mnie jednak kiedy opuszczałam Polskę było to zjawisko zupełnie nieznane. Bo jak często zwrotu “dobrze się bawić” używa się w Polsce w kontekście pracy zawodowej? Może dzisiaj już częściej niż mi się wydaje. Jednak tutaj jest to jeden z kluczowych zwrotów w ogłoszeniach o pracę. Co automatycznie nie oznacza, że szwedzki rynek pracy to jeden wielki plac zabaw. Przeciwnie. Szwedzi swoją pracę traktują bardzo poważnie. Towarzyszy im jednak w życiu jakaś lekkość bytu, której nie pamiętam z Polski.

Zdaję sobie sprawę, że ten stan jest w prostej linii połączony z dobrobytem i z funkcjonowaniem państwa pomocowego. My Polacy mamy swoją historię i swój bagaż, który zawsze będzie nas odróżniał od innych narodów, jednak marzę o tym, żebyśmy nasz dobrobyt już wkrótce mierzyli czym innym niż polskim złotym.

A nasza duchowość czym innym niż wyznawaną wiarą. Ale to już temat na oddzielny artykuł.


 
ANNONS
 
Ingen bild

Maryla

15 april 2015 20:44

Bardzo interesujące spostrzeżenia! Dla mnie po 33 latach to normalka. Napisz rownież o "fredagsmys", "lördagsgodis" och "knytis". Czegoś takiego chyba w Polsce nie ma. Masz dar pisania Kasia, gratuluje.

Kasia

17 april 2015 11:42

Pięknie Ci dziękuję Marylko :)
I za pochlebstwa i za podpowiedzi!
Temat na chwilę odkładam, ale na pewno powróci.
Uściski piątkowe :)
K

 
Ingen bild

Mango

19 april 2015 11:00

Dziekuje za zaproszenie ! Z wielka przyjemnoscia przeczytalam bardzo ciekawy i bogaty opis roznych sfer zycia. Duzo wskazuje na to jak ludzie siebie bardzo cenia i dbaja o swoje ( zdrowie , otoczenie, to co posiadaja, to co nabyli). Milosc wlasna na pierwszym miejscu (Kto nie umie kochac siebie, nie umie tez kochac blizniego- juz Sw Augustyn). Jak mozna to utrzymuj dystans... do samochodu, aby swojego nie uszkodzic. Zapewnic psu to czego potrzebuje - spacer( dla psa to praca, nie ma jej jezeli siedzi caly dzien w domu). Jakby sie czlowiek czul , gdyby zamiast pracy zostal zamkniety na klucz w pomieszczeniu ? Bajki dla psow ? To chyba jakis projekt naukowy ;)
Przestrzen wlasna - jak mysla Ci co siadaja daleko od siebie? Nie bede innym przeszkadzac w ich przestrzeni wlasnej, czy chce miec spokoj sam i siade dalej ? Czy lepiej siasc przy kims kto budzi zaufanie i juz siedzi, czy lepiej zostawic miejsce dla nieznanych osobnikow (niewiadoma), ktorzy wsiada na nastepnym przystanku ? Uklony i pozdrowienia na weekend :)

Kasia

22 april 2015 11:59

To się chyba nazywa czytanie ze zrozumieniem :)
Wiele dla mnie znaczą Twoje przemyślenia. Doceniam czas jaki poświęcasz w Twoich komentarzach, myśli sprowokowane tym, co piszę, którymi się dzielisz.
Nie zawsze udaje mi się odpisać od razu, stawiam na jakość a nie na szybkość odpowiedzi :)

(Tutaj jest czas na wirtualny ukłon w Twoją stronę) - swoją drogą, szkoda, że praktyka kłaniania się odeszła w zapomnienie...

Hm... nigdy tak o tym nie myślałam. Że DOSIADANIE się, to jednak jakiś wybór. Nigdy przecież nie wiadomo, jaką zarazę przyciągnie wolne miejsce obok nas :)

Ukłon już był, pozostają więc tylko pozdrowienia w środku tygodnia :)

 
Ingen bild

Maria

19 april 2015 17:25

Ciekawy post! Troche idealizujacy Szwecje, jak folder biura turystycznego ;-)

Mala uwaga co do urzadzenia pomagajacego zdjac buty - skoknekt (bez "c") nie pochodzi od slowa knäcka, jak wskazuje nawet pisownia ;-) Knekt to tutaj sluzacy, parobek, czyli skoknekt - cos "pomagajacego przy butach".

Poza tym, podczytuje ten blog dosc regularnie, ze wzgledu na tematyke wypalenia. Pewnie pomaga Ci ulozyc mysli i emocje :)

Pozdrawiam

Kasia

19 april 2015 19:22

Wiesz Mario, mój m?? zwróci? mi na to uwag?, ale od dwóch tygodni m?czy mnie przezi?bienie, a w po??czeniu z wypaleniem to totalny drena? energii wi?c nie zd??y?am i nie mia?am si?y tego skorygowa?. A? si? martwi?am, ?e nikt nie czyta z uwag? lub nie anga?uje si? w skomentowanie. Dzi?kuj? wi?c za korekt? :)
Wysokie obcasy poprosi?y mni? o list? tego, co ze Szwecji bym przenios?a do Polski tak?e by?am zmuszona wybiera? j opisa? to, co najlepsze. Szwecja ma te? minusy oczywi?cie ale ciesz? si?, ?e nie musz? si? na nich skupia?. Nie to mi teraz w ?yciu najbardziej potrzebne :)
Mi?o mi, ?e zagl?dasz i ?e wracasz na mojego bloga. My?li wydaje mi si? mam ju? porz?dnie u?o?one, tylko z wdra?aniem nadal s? trudno?ci. Blog mni? troch? trzyma na cenzurowanym :)
Do przeczytania i mi?ego niedzielnego wieczoru.

 
pl

pl

30 april 2015 13:50

Świetny wpis.

http://szarfen

Kasia

30 april 2015 14:07

Pięknie dziękuję :)

Från
    Kom ihåg mig
URL

Säkerhetskod
   Spamskydd  

Kommentar

Av Kasia - 7 juli 2016 16:09


Widzę, że ciągle jeszcze jest sporo osób, które zaglądają tutaj :) Bardzo mi miło <3   Przypominam jednak, że nowe wpisy pojawiają się od ponad miesiąca pod innym adresem: www.blog.zebrazone....

Av Kasia - 3 juni 2016 17:54

Dzisiejszy wpis z nowej platformy bloga ZebraZone: www.blog.zebrazone.seDla tych, którzy jeszcze nie przyzwyczaili się do nowego adresu :)Bardzo ciężko pracowałam przez ostatnie tygodnie. Za ciężko.Tak ciężko, ...

Av Kasia - 1 juni 2016 12:00


Drodzy Kochani! Czas ruszać dalej. Czas wyjść poza granice strefy komfortu.   ZebraZone trzyma mnie w pionie. W głębi mojego najmiętszego serca wiem, że jest nas więcej, tych, którym utrzymywanie pion...

Av Kasia - 31 maj 2016 22:06


To mój przedostatni tekst na tej stronie.   Czterysta dziewięćdziesiąty czwarty. Ponad dwa lata karmienia tego wyrostka własną krwią, siłą. Wiarą. Że coś z niego wyrośnie. Że p...

Av Kasia - 26 maj 2016 08:55


Za chwilę wychodzę do pracy. W deszcz. To nic. To mi nie przeszkadza. Tylko brak czasu trochę naciska a tu ważny temat do poruszenia!   Czuję się w obowiązku ostrzec Państwa przed niebezpieczeństwem ...

Presentation


Embracing the NOW, Zebra-style.

Links

Ask Kasia

16 besvarade frĺgor

Latest Posts

Categories

Archive

Guest Book

Calendar

Ti On To Fr
    1
2
3
4
5
6
7 8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
<<< April 2015 >>>

Tidigare år

Search

Statistics

Follow

Följ ZebraZone med Blogkeen
Följ ZebraZone med Bloglovin'

Skaffa en gratis bloggwww.bloggplatsen.se