Inlägg publicerade under kategorin På Svenska

Av Kasia - 8 januari 2015 15:54

Koniec! Koniec z tym!


Wczoraj po pracy, po kolacji i po kilku "rutynowych" czynnościach domowych wybrałam się na zakupy tygodniowe.

Tak między 20.45 a 22.00

W połowie listy zakupów rozbolał mnie krzyż.


Próbowałam po powrocie do domu posiedzieć z Mężem, wyciszyć się ale zasnęłam dopiero mocno otulona jego silnym ramieniem koło północy.


O 6 zadzwonił budzik. Wstałam, wytrzymałam do 8 a potem jak zemdlona, pijana, otumaniona zwaliłam się na poduszkę. Po prawie godzinie ciężkiego, głębokiego snu zaczęła sie walka o odzyskanie przytomności. Prawie nie wiedziałam, gdzie jestem....

Od dziś kończę występy o 22. Bisów nie przewiduje się.

Pa!

 

Nu räcker det! Nu är det verkligen nog!


Efter arbetsträningen igår blev det dagishämtning, pulkaåkning i en timme och middag. Efter några standard hemsyslor drog jag iväg för att handla. Mellan 20.45 och 22.

Mitt i handlingen fick jag ont i ryggen.


Väl hemma satt jag med fina Maken en stund och försökte komma ner i varv. Men somnade först vid middnatt tight omsluten av hans starka armar.


Klockan 6 ringde det igen. Jag gick upp med killarna och klarade mig till 8. Sedan kollapsade jag i säng igen. Svimmade känndes det som. Efter en timmes djupsömn försökte jag återfå midvetenhet i nästan lika länge. Var helt utslagen...

Så från och med idag slutar showen vid 22. Inga extraknäck.

Tja!


Love and peace within!   

ANNONS
Av Kasia - 7 januari 2015 12:51

Przypomniało mi się dziś jedno zdanie.... Einstein powiedział, więc mądre.

Do tego takie proste i oczywiste. A tak łatwo w całym swoim łakomstwie na dramatyzm o tym zapomnieć.

Czuję się więc jak bym weszła w szklaną ścianę.

Niby nie widać, a boli!


"Szaleństwem jest postępowac ciągle tak samo i spodziewać się innych rezultatów."


A teraz zostawiam Was na pastwę Waszych własnych myśli i idę spóźniona, acz (jeszcze!) nie zestresowana do pracy! :)



(pic. of Albert Einsein stolen from internet)


Jag kom att tänka på en klok mening idag. Einstein sa det, så det måste vara klokt.

Och inte bara det. Det är även såååå enkelt och självklart. Och dessto lättare att glömma bort det i hela sin strävan efter dramatik och "vad det är synd om mig"-tänkande.

Så just nu känns det som om jag gick in i en glasvägg.

Syntes inte men ack så ont det gör (och så pinnsamt ;)!


"Galenskap: att göra samma sak om och om igen och vänta sig olika resultat."


Jag lämnar er nu med era egna tankar om detta och går, något sen men inte (än!) stressad av det, till jobbet! :)



Love and peace within!    

ANNONS
Av Kasia - 4 januari 2015 20:09

Cykl o wypaleniu miał się zakończyć tekstem o oszczędzaniu energii napisanym w Sylwestra. (CZĘŚĆ 1/7)

Jednak dziś dopiero stawiam kropkę nad i posługujac się słowami jednej z Czytelniczek, która zwykle powiada, że pisząc czytam w jej myślach.

Dziś jest odwrotnie. Jej słowa jakby pisane o mnie oddaję Wam:

(opatrzone komentarzem)

 

"Wypalenie zawodowoemocjonalne to jest jak ciezka choroba o ktora nikt nie prosil.Sama sobie na to zapracowalam moja niewiedza na wlasny temat i na temat moich zasobow emocjonalnych. Myslalam,ze jestem opoka,Alfa i Omega,niezastapiona i nie do pokonania. Bo tak w moim zyciu zawsze bylo. Zadnych slabosci. Caly czas do przodu dopoki sil starcza. No i w koncu zabraklo paliwa. Jakie zdziwienie!!! Dla mnie samej i mojego otoczenia. Jak to?! Ty?! Ty przeciez przenosilas gory,zawsze z usmiechem na ustach,zadbana,oczytana,taka pogodna i pelna zycia! Juz nie przenosze gor, usmiecham sie rzadziej a ten usmiech jakis taki krzywy. Kaciki ust jakby same opadly w dol i nadaja twarzy smutny wyglad. Zadbana? Owszem ale zawsze w sportowych ubraniach i butach, chodzenie na obcasach sprawia mi duza trudnosc,wiekszczosc sukienek zostala oddana dla siostr. Oczytana? Stosy ksiazek leza wszedzie a ja tylko na nie patrze. Nie moge czytac. Slucham radia. P1 to moj faworyt. Przytylam i caly czas z ta nadwaga walcze. Czasami nie lubie samej siebie,mam siebie dosyc i mam dosyc moich dolegliwosci!! Kiedy to sie skonczy???!!!"

Dziękuję Ci Droga M.

 

Niedługo po zdiagnozowaniu u mnie wypalenia spotkałam się z moim szefem. Jego pierwszy komentarz brzmiał mniej więcej tak, że: ci, co wracają do pracy po wypaleniu już nigdy nie są tacy sami. Że coś się w nich zmienia.

Zrobiło mi się przykro. Poczułam się naznaczona, gorsza, zepsuta.


Z biegiem terapii zaczęłam rozumieć, że ta zmiana, to OCZYWISTA KONIECZNOŚĆ. Bo gdybyśmy my, wypaleni nadal postępowali tak, jak przed diagnozą, bardzo szybko znaleźlibyśmy się w punkcie wyjścia. W najlepszym wypadku. Nie wiem, ile takich przeżyć jest w stanie wytrzymać ludzka psychika i serce...

Tak więc owszem, my ofiary wypalenia jestesmy NAZNACZENI, jak anonimowi alkoholicy/stresoholicy?! Leżmy czasem jak te chrabąszcze, brzuszkami do góry, bezbronne, wymachując nóżkami i walczymy o grunt pod nogami.

Ale ja odmawiam, zwyczajnie ODMAWIAM traktowania mojego wypalenia jako końca mojego szczęśliwego życia.

Droga M, INNA niż przed wypaleniem nie znaczy gorsza! Jeśli ten dawny styl życia rzucił Ciebie, mnie i wielu innych na kolana, roztarł na popiół i odebrał tyle radości, to chyba oznacza, że nie był dla nas ani dobry ani zdrowy.

Ja biorę ciotkę cierpliwość pod rękę. Dzwonię po akceptację i umawiam się na długi spacer w stronę światła. I pieprzę już to wypalenie!

Nasza siła leży w zaakceptowaniu naszych słabości.

 

Jag trodde faktiskt jag har blivit klar med utbrändhetsserien på Nyårsafton (klicka här för DEL 1/7) men det är ikväll som jag ställer pricken över i-et med hjälp av ett brev/kommentar som jag har fått från en av mina läsare.

Vi delar samma öde och hennes berättelse påminner mig om det jobbigaste jag har själv gått igenom (jag kortar ner översättningen en aning för… jag är trött) därefter kommer min kommentar:
 
"Utmattning är som en svår sjukdom som man drar på sig alldeles själv för man känner sig själv alldeles för lite. Jag trodde jag var oersättlig, oövervinnelig, att jag hade alla svar. Och det var så jag hade levt. Utan plats för svaghet. Alltid framåt. Sen var bränslet slut. Vilken överraskning!!! Både för mig själv och omgivningen. Du? Alltid så stark, glad, smart och snygg. Nu är jag inte stark alls längre. Ler inte lika ofta heller. Snygg? Ja, men på ett bekvämt sätt. Mina klänningar gav jag bort, orkar inte gå i klackar längre. Travar med böcker tittar jag bara på men orkar inte läsa. Lyssnar på P1:an istället, min favorit. Jag har dragit på mig några kilo och kämpar och kämpar med att gå ner. Det är inte alltid lätt att gilla sig själv. Jag är trött på mig själv och mina symptom!! När ska detta ta slut???!!!”
 
Strax efter jag blev sjukskriven för utmattning träffade jag min chef som, helt oskyldigt, sa något i stil men att: de som gått in i väggen blir aldrig sig själva igen när de kommer tillbaka.
Jag blev ledsen, kände mig (bränn!)-märkt, trasig, chanslös.
 
Med hjälp av terapin har jag förstått att det faktiskt inte finns något annat sätt för oss utbrända, än att BLI ANNORLUNDA. Annars skulle vi ju hamna på samma ställe igen. Och vem orkar krascha fler än en gång? Inte jag!
Så ja, vi är BRÄNNMÄRKTA, svaga, utlämnade, vi kämpar som tokar för att få tillbaka ett vanligt liv och markfäste igen. Men jag VÄGRAR att se denna erfarenhet som ett slut på det lyckliga livet.
För har man blivit så jäkla förstört av sitt gamla liv så måste det ju betyda att det inte varit BRA för en, eller?
Så jag skiter i det nu och bjuder in ännu mer tålamod och acceptans i mitt liv och går med dem hand i hand mot ljusare dagar. Vad sägs?
Det är då man vågar visa sig svag som styrkan kommer!
 
Och samma låt som igår, fast i ännu bättre variant!
Ten sam kawałek co wczoraj, ale w jeszcze lepszej wersji! :)
Love and peace within!   
Av Kasia - 3 januari 2015 17:07

To już tradycja.

Kilka pierwszych dni Nowego Roku jest tylko dla mnie.

Żeby odpocząć po zgiełku świątecznym, żeby pomyśleć nad starym rokiem, żeby przygotować się do tego nowego.

Dwa lata temu byłam na czterodniowym wyjeździe medytacyjnym zaraz po Nowym Roku w przytulnym ośrodku na odludziu, w lesie.

W zeszłym roku miałam dla siebie cały dom.

Det är nu tredje året i rad som jag gör en sorts nyårsretreat. Vilar efter julen, tänker på året som varit och laddar för det nya som komma skall.

Två år sedan var jag på en meditationsretreat i djupa skogen. Förra året och även iår är jag kvar hemma för mig själv.

I tak też jest tym razem.

Róźnice?

Owszem. W zeszłym roku, po dość nieudanym Sylwestrze, po łzach uronionych w kłębach dymu i w hałasie eksplodujących niemal pod mymi stopami fajerwerków, przesiedziałam bezsilna, ale względnie spokojna na pustej sofie w cichym domu. Próbowałam się krzepić myślą, że jaki Nowy Rok, taki cały rok.

Nie miałam pojęcia, tak, jak nikt nie ma, co 2014 chował dla mnie w zanadrzu.

Skillnaden är att efter förra årets nyårsafton (jag blev jätteledsen av alla fyrverkerier och pang och rök!) satt jag mer eller mindra olycklig i den kalla, tomma soffan och hoppades på att den lugna nyårsdagen skulle båda gott för resten av året.

 

Dziś siedzę w cichym domu, skupiona przy kuchennym stole nad stosem notatek, w świetle świec, z wyprostowanymi plecami i myślę sobie co tam cały rok, niech na początek TEN dzień będzie dobry. I następny, i jeszcze następny.


Z medycznego punktu widzenia właściwie nie wolno mi jeszcze nawet snuć planów na przyszłość. Bo mam tendencje do zapalania się i rozpędzania, a jak pisałam wcześniej oponki nadal zbyt łyse, a w baku za mało paliwa. A do tego kontrolki szwankują (skąd te motoryzacyjne porównania - nie mam pojęcia!).


Dlatego zamiast listy postanowień noworocznych spisuję listę uczuć i stanów ducha, w jakich chciałabym przeżyć ten rok.

Nie wymyśliłam tego sama. Usłyszałam o tym z ust pewnej Kanadyjki Danielle LaPorte. (Kliknij na link do jej strony.)

Bo tak na prawdę to, o czym marzymy, co planujemy jest po to, żeby dać nam określony stan ducha, jakieś poCZUCIE.... np. spełnienia, władzy, statusu społecznego, szacunku. Zacznijmy więc nazywać pragnienia, jakie nami kierują, a dopiero na ich podstawie róbmy plany i postanowienia.

Podobno tak będzie je dużo łatwiej osiągnąć.


Spełnionego 2015!


Idag sitter jag återigen i det tysta huset. Denna gång fokuserad och med rak rygg vid köksbordet. Omringad av mina anteckningar och tända ljus, och tänker att jag struntar i HELA det nya året, jag vill göra DEN HÄR dagen så bra som jag kan, och sedan nästa, och nästa.
 
För jag får inte ens planera stort för mig själv än. För jag vet hur man tänder till, hur man tar fart, men jag har ingen fungerande “utrustning" för det än. Och jag vet inte hur man stannar.
 
Så jag gör inga nyårslöften. Jag skriver ner hur jag vill MÅ iår istället.
Jag kom inte på det själv. Jag har hört kanadensiska Danielle LaPorte talas om det (du kommer till hennes sida när du klickar på länken).
För allt vi försöker åstadkomma är för att vi vill må på ett visst sätt. Vi vill KÄNNA oss viktiga, respekterade, mäktiga, kloka, snälla. Så om vi börjar i den ändan och syr ihop våra planer utifrån hur vi vill må inombords så tror jag att det finns en chans för något mer meningsfulla planer och att de kommer bli lättare att ro i mål.
 
Låt oss hoppas på det! :)

Day Planner by Danielle LaPorte <3

Love and GOALS WITH SOUL 2015 to Everyone!   

Av Kasia - 31 december 2014 12:21

Obiecałam kilka słów o oszczędzaniu energii przed zakończeniem roku.

Wczoraj byłam zmuszona oszczędzać swoją energię więc słowa te piszę ze świeżym lakierem na paznokciach (a jednak!) w przysłowiowe za pięć dwunasta ;)


Jedne z kluczowych dla mnie słów w leczeniu z wypalenia padły już na "rozmowie kwalifikacyjnej" do programu rehabilitacyjnego w Klinice Stresu. To była wiosna 2013.

Do tej pory są moim kluczem, kiedy zmęczenie nie pozwala trzeźwo myśleć.

A brzmią mniej-więcej tak:


Wypalenie oznacza, że wykorzystane zostały (prawie!) wszystkie zapasy energii w organizmie. Że jedziesz na oparach paliwa, że koło zapasowe jest prawie łyse.

Skoro żyjesz, masz wolę walki, to znaczy, że jest szansa na odbicie się od dna.

Instynkt samozachowawczy sprawił, że wyłączyły się prawie wszystkie systemy. Pamięć, rozumiek, umiejętność kojarzenia faktów, tzw. funkcje kognitywne mózgu. Niektórzy nawet nie trawią, nie sypiają, nie rozmawiają, nie mają siły się pozdrapać w nos albo wziąć prysznic. Organizm OSZCZĘDZA energię. 

Jedyny sposoób odbudowania tego PUSTEGO rezerwuaru jest powolne, powolne, powolne ale sumienne, sumienne, sumienne UZUPEŁNIANIE energii.

Jak?

Prosto! Nigdy nie kładź się spać skonany. Ta mała kropelka siły, której pozwolisz się ostać na końcu dnia, to ona ZASILA Twój zapasowy baniak paliwa, odbudowuje zdartą oponę.

A jak tu nie być skonanym na końcu dnia?

 

Prosto! Trzeba się nauczyć robić MIKRO-pauzy, czyli króciutkie, ale częste przerwy w ciągu całego dnia.

Miejsce na glęboki oddech między zdaniami.

Miejsce na głęboki oddech porzed wyjazdem z parkungu.

Miejsce na głęboki oddech między siekaniem marchewki a cebulki.

Miejsce na gleboki oddech przed pierwszy kęsem kolacji.

Może na poczatku potrzebne będzie 5-10 oddechów zanim poczujemy różnicę...

 

Najlepsza niespodzianka: To działa również zapobiegawczo!


Zapominam o tej zasadzie oczywiście tysiące razy, ale teraz, w porównaniu z czasem sprzed dwóch lat, bardzo szybko reaguję na pierwsze symptomy powracającego Zmęczenia (zmęczenie przez duże Z!) i dużo bezboleśniej i szybciej wracam do pionu. Po drugie unikam samobiczowania siebie za popełnone błędy. Po 35 latach doszłam do wniosku, że ta taktyka się jednak nie sprawdza ;) Wstaję, otrzepuję się i próbuję jeszcze raz.


Czego i Wam w 2015 życzę!

 

Dziekuję Wam za obecność a w szczególny sposób tym, którzy poświęcają chwilkę swojego czasu na komentarze; są dla mnie bardzo cennym znakiem obecności i wrażliwości!

 

CZESC 7/7.

 

Texten om att spara energi kommer i årets sista sekund men igår var jag tvunget att fylla på energin i min egna energimagasin.
 
De viktigaste orden jag hört under hela min läkningsprocess har kommit redan under en av de första möten på stress-rehaben på DS.
Jag använder dem fortfarande idag när tröttheten kickar in och hjärnan stängs av.
Och så lyder dem:
 
Att vara utbränd betyder att (nästan!) all energi i kroppen är slut. Att man kör på ånga, att serservdäcket är slitet.
Men så länge man lever och viljan att kämpa vidare finns kvar så har man en chans att studsa tillbaka och bli bra igen.
Självbevarelsedriften hjälpte till att nästan alla kroppsfunktioner stängdes av vid utmattning. Minnet, intelligensen, hjärnans kognitiva funktioner slogs av. Matsmältningen, sömnen rubbats. Vissa orkar inte äta, prata, duscha. Kroppen sparar energi.
Det finns bara ett sätt att bygga tillbaka energimagasinet. Det är genom att sakta, sakta sakta och uthärdligt FYLLA PÅ med den.
Hur?
 
Enkelt! Låt dig inte att vara DÖDSTRÖTT när d går och lägger dig. Den lilla mängd energi som du sparar idag kommer att sakta växa och magasineras tills imorgon.
Och hur sparar man det sista lilla varje dag?
 
Enkelt! Genom att ta MIKRO-pauser under hela dagen.
En andningspaus mellan två meningar.
En andningspaus innan man kör ut från parkeringen.
En andningspaus när du hackar löken.
En andningspaus innan du tar middagens första tugga.
I början kanske behövs det 5-10 andetag varje gång innan man känner någon frid och lugnt. Men det tar sig.
 
Och det bästa med det hela är att det även funkar förebyggande!
 
Jag glömmer bort detta med jämna mellanrum men nu, till skillnad från för två år sedan, kan jag snabbt reagera på första Trötthetstecken (tröttheten med stort T!) och ta mig tillbaka. Dessutom så har jag slutat med självförakt när jag faller tillbaka i gamla mönster. Tog mig 35 år att fatta men det är ingen fruktbar strategi ;) Så jag reser mig, skakar av mig och provar en gång till.
 
Och detta önskar jag även er alla där ute som kämpar! Låt oss inte ge upp under 2015 heller!
 
Och tack till er alla som finns här med mig och läser, kanske även kommenterar ibland. Tillsammans är man mindre ensam!
 

Love and peace within!     



Av Kasia - 28 december 2014 22:36

De senaste dagarnas höjdpunkter har varit att promenera och läsa.

Att läsa ser inte så spektakulärt ut, men promedanerna vid Mälaren som kämpar emot kylan och isen då...

Ostatnie dni obfitowały w spacery i czytanie.

To ostatnie nie wygląda zbyt spektakularnie, za to to pierwsze.....

   

 

 

       

     

Dzisiejszy dzień jeszcze się wprawdzie nie skończył, ale był pierwszym po bardzo długim czasie, podczas którego ani razu nie "podskoczyło mi ciśnienie". A potrafi mi podskakiwać, kiedy obieram ziemniaki, i trzymając w dłoni pierwszego plauję już co będę robiła po obraniu ostatniego i niecierpliwię się.

Albo przy zmywaniu GÓRY sztućców. Przy myciu dziesiątego widelca mam ochotę go sobie (osoby wrażliwe proszę o przeskoczenie do kolejnej linijki) wbić w czoło.

A dziś podrygiwałam w zółtych gumowych rękawiczkach!

A teraz kłaniam się nisko i udaję się w objęcia Morfeusza.


Jak mnie wypuści napisze o oszczędzaniu energii, kończąc powoli tegoroczny cykl o wypaleniu.


Dagen är visserligen inte slut än men den var den första på en väldigt lång tid då jag inte fått något stress påslag ALLS! Och de kan komma även då jag skalar potatis och vid den första undrar jag redan otåligt vad jag ska göra vidare när jag blivit klar. Eller när jag diskar berg av bestick och vid den tionde gaffeln vill jag (känsliga människor ombes att hoppa över till nästa stycke) hugga mig själv i pannan med den.

Idag viftade jag på höfter vid diskhorn!
Och nu är det dags att sova.
 
När jag är pigg igen ska jag skriva om hur man sparar energi. Snart är det dags att runda av årets utbrändhetsserie

Love and peace within!   


Av Kasia - 27 december 2014 23:49

Dla kogo robiliście w tym roku święta?

Dla dzieci? Dla rodziny? Czy dla siebie?

Ja dla dzieci, dla rodziny, dla przyjaciół i dla siebie.

Świetnie się składa, że Boże Narodzenie trwa kilka dni. Można je rozdysponować na tyle sposobów….

 

Vem ägnade du ditt julfirande till?

Barnen? Släkten? Dig själv?

Jag gjorde det åt barnen, släkten, vännerna och åt mig själv.

Det passar så bra att julen varar i tre dagar, man kan undvika att upprepa julaftons misstag på juldagen och fördela ansträngningen…


Ja pierogi ulepiłam 14 grudnia. Ugotował je Mąż.

Zakupy zrobiłam już w piątek 19 razem z mamą męża.

Główne danie wigilijne razem z przyjaciółmi gotowaliśmy 23 grudnia. Nakryliśmy też wspólnie do wigilijnego stołu.

Jag har börjat laga och frysa maten redan den 14 december.

Handlade med svärmor den 19:e.

Köttbullarna blev till med hjälp av vännerna dan före doppardan. Då dukade vi även bordet.

 

Fot. M. Henriksson

 

Kilka rzeczy trzeba było oczywiście przygotować w Wigilię rano.

Wszyscy zaproszeni goście przynieśli coś swojego plus pyszne desery.

Det fanns en del grejer som skulle göras på julafton ändå men alla gäster hade med sig någon rätt och jättegoda efterrätter.

Fot. M. Henriksson

 

Nota bene goście do naszego domu musieli wpuścić się sami, bo dopiero brałam prysznic a syn z ojcem byli na spacerze.

Btw så fick gästerna släppa in sig i huset själva för jag var fortfarande i duschen när de kom och pojkarna var på promenad.


Po kolacji jeden z Honorowych Gości uciął sobie drzemkę a drugi HG zakasał rękawy i pomógł przy zmywaniu.

Efter maten en av Gästerna gick och la sig en stund medan en annan hjälpte med att diska.


Fot. A. Henriksson.

 

W pierwszy dzień Świąt nie kiwnęliśmy prawie palcem. Spaliśmy długo a na wspólny, krótki posiłek wybraliśmy się do rodziny z własnym jedzeniem.

På juldagen gjorde vi typ ingenting, någon tränade (inte jag!), någon gick i pyjamas till 12 och plockade smått i köket (kan vara jag), pratade med släkten i utlandet (jag!).

Fot. M. Henriksson.  

 

Drugi dzień Świąt zaczęliśmy tak po szwedzku… od brunchu w ikea a zakończyliśmy przy kominku w naszym zamarzniętym letniaku.

Annandagen började vi med brunch på ikea och slutade vid brasan på landet.


Po co to wszystko piszę?

Bo sama potrzebuję i zachęcam innych do rachunku sumienia w połowie drogi. Wielu z nas będzie świętować aż do Nowego Roku, można więc jeszcze się zatrzymać, zawrócić, zmienić plany na Sylwestra. POOBIJAĆ SIĘ! W imię lepszego startu w 2015!

 

Pięknie jest angażować się w innych, istnieć w towarzystwie, pięknie pachnieć i trzepotać przyklejanymi rzęsami, ale czasem bardziej potrzebny jest dres i wełniane skarpety, spacer po parku, wyludnionych ulicach miasta i cisza.

 

Nie ma stałego, jednego przepisu na świętowanie, a tradycja ma sens tylko wtedy, jeśli to ona nam służy, a nie my stajemy  się jej niewolnikami.

 

Powracając do pytania sprzed kilku dni: DLA KOGO TO WSZYSTKO?

Odpowiedziałabym na nie w następujący sposób:

 

Rób tak, byś nikomu nie musiał zarzucać, że nie jesteś szczęśliwy/spełniony/wypoczęty/xxxxx.

Przystawaj z tymi, którzy akceptują Cię nawet z niedociągnięciami.

Bądź zawsze szczery (również wobec siebie samego!).

 

Wtedy pytania DLA KOGO żyję/pracuję/gotuję/maluję paznokcie….. staną się drugorzędne.

Nie uważasz?

 

CZESC 6/7.

Fot. M. Henriksson.

 

Varför skriver jag ner allt detta?

För att jag själv behöver en check-up och uppmuntrar alla till en sådan i mitten av det långa firande. Många av oss fortsätter ända fram till den 7:e januari. Det finns tid att stanna, tänka om, ändra nyårsplaner. Bestämma sig att inte göra NÅGOT, in the name of the year 2015!


Det är vackert att engagera sig i andra, finnas bland folk, lukta gott och limma på lösfransar, men ibland behöver man mer en mjukesbralla och raggsockor, en skogspromenad eller en tyst stund i ensamhet.


Alla familjer har sina egna traditioner. Men de tappar sin mening när de inte gynnar oss längre. Kom ihåg det.


Den frågan som jag ställde före jul: Vem gör vi allting till?

Den skulle jag vilja besvara såhär:


Lev så att du inte behöver beskylla någon annan för att du inte känner dig lycklig/nöjd/glad/utvilad/xxxxx.

Umgås med dem, som accepterar dig oavsett dina brister.

Var alltid ärlig (inte minst mot dig själv!)

Ovan fråga kommer då kännas helt ointressant.


...Eller vad tror du?

 

DEL 6/7.

 

Love and peace within!   

Av Kasia - 23 december 2014 14:45

Wiemy już, jak się wypalić.

Wiemy nawet, co najczęściej nami kieruje w drodze nad przepaść.

Wiemy, jak sprawdzić, czy już spadliśmy, czy jeszcze jest szansa na odwrót.

(Kliknij, aby otworzyć poszczególne teksty)


Zostało kilka godzin do dnia W...

Dwa tygodnie temu zaczęłam brzydko mówiąc grzebać w wypaleniu. Celowo, ponieważ okres Świat i Nowy Rok to czas refleksji, zastanawiania się nad swoim życiem. Sensem Wszystkiego.

 

Może są wśród Was tacy, ktorzy czują, że coś dzieje się nie tak, że być może sami nie dadzą rady zawrócić z drogi która zmierza do czegoś niedobrego.

 

Chciałabym, żeby mój dzisiejszy, krótki tekst utkwił Wam w pamięci, kiedy będziecie rozmyślać nad następnym krokiem, nad następnym ROKIEM!


Cokolwiek robisz...

czy to zawijanie makowca, którego nie znosisz, ale wiesz, że goście będą zachwyceni....

czy to wielogodzinne szukanie IDEALNEGO prezentu pod choinkę dla osoby, która rok w rok daje Ci książkę z listy bestsellerów pobliskiej księgarni, której sama nie przeczytała....

czy to wspinanie się po szczeblach kariery, żeby zarobić na pochwałę wymagających rodziców....

czy to odchudzanie się, żeby podbić serce tego jednego, jedynego....

czy sprzątanie, bo będą goście....


Cokolwiek robisz, zadawaj sobie ZAWSZE to jedno, NAJWAŻNIEJSZE pytanie:


Dla kogo to wszystko?


Dla kogo ten makowiec, prezent, kariera, figura, porządek?

Dla innych? Czy dla siebie?


I co jest właściwą odpowiedzią.....?

Porozmawiamy o tym po Świętach!


Dbajcie o siebie.

Spokojnych i szczęśliwych Świąt Bożego Barodzenia Wszystkim!

 

CZESC 5/7.

 

Vi vet redan hur man bränner ut sig.

Vi vet hur vi oftast tänker på vägen mot stupet.
Vi vet även hur man ska kolla om man redan ramlat eller om man fortfarande har en chans att vända.
(Klicka för varje text!)
 
Nu är det enbart några timmar kvar till årets mysigaste Afton.
Två veckor sedan började jag på nytt gräva i utbrändheten. Och det var ingen slump. För att det är just efter jul, vid årsskiftet som man börjar fundera, granska sitt liv, undrar vad som är meningen med Allt, egentligen.
 
Det kanske finns några som känner att livet går åt fel håll, att något är på tok och att det blir svårt att klara sig helt på egen hand.
 
Tanken är, att genom de kommande raderna få en och annan börja fundera om vad som blir klokast att göra härnäst. Nästa år kanske!
 
Vad du än gör…
om du än fixar hemgravad lax till släkten, fast du själv inte äter råfisk…
om du letar i timtal efter den perfekta klappen till någon som varje år ger dig en pocketbok från topp 10 listan, som hen inte ens läst själv….
om du väljer ett jobb som dina överambitiösa föräldrar gärna ser dig i…
om du bantar, för att få den där perfekta killen att se dig och tycka om dig…
om du städar när gästerna är på väg…
 
Vad än du gör, ställ dig ALLTID den VIKTIGASTE frågan:
 
Till vem gör jag allt detta?
 
För andra eller för mig själv?
Och vad fasen är det rätta svaret?
 
Det får vi klura på när vi letar efter mandeln i gröten.
 
Ta hand om er och era kära under julledigheten. God Jul! 
 
 

Love and Merry X-mass to All!       


Presentation


Embracing the NOW, Zebra-style.

Links

Ask Kasia

16 besvarade frĺgor

Latest Posts

Categories

Archive

Guest Book

Calendar

Ti On To Fr
       
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
<<< Juli 2016
>>>

Search

Statistics

Follow

Följ ZebraZone med Blogkeen
Följ ZebraZone med Bloglovin'

Skaffa en gratis bloggwww.bloggplatsen.se