Inlägg publicerade under kategorin Sens

Av Kasia - 24 december 2015 09:58

Drodzy, Dobrzy Ludzie,

 

W tym pięknym wigilijnym dniu

życzę Wam (i sobie)

szacunku dla siebie i innych

zgody ze sobą i ze światem

wyrozumiałości dla siebie i otoczenia

akceptacji tego, co jest

siły i energii do zmian, jeśli są potrzebne 

ciekawości świata

i

świątecznego spokoju


/Kasia

ANNONS
Av Kasia - 23 december 2015 16:50

A Państwu JAK idą przygotowania do Świąt?

Kto ma już dosyć sprzatania i gotowania?

A kto drży przed spotkaniem z krewnymi?

  

Może ktoś czuje, że już na pewno się nie wyrobi ze wszystkimi sprawunkami?


Dla Wszystkich nas mam cudowną wiadomość:


I TAK PRZYJDĄ ŚWIĘTA!


Pierwsza gwiazdka zamruga na niebie nawet, jeśli dywany nie będą wytrzepane a za szafą kurz.


  

Koślawa choinka z zeszłorocznymi ozdobami i tak będzie pogłębiać nastrój świąteczny.


Będzie pięknie i świątecznie jeśli będziemy świętować z sercem. 

  

Nawet bez śniegu.

Zaprosimy za to na pasterkę biedronki, które się obudziły...

 


Bo Święta przyjdą i tak....

  

ANNONS
Av Kasia - 14 december 2015 11:51

- Cześć, gdzie robicie w tym roku święta? - brzmi znajomo?


Nie RÓB Świąt. Przeżywaj je!


Jestem monotematyczna, jak ten proboszcz, który powtarzał co niedziele to samo kazanie.

Zapytany dlaczego odpowiedział: skoro nikt i tak nie zmienia swojego zachowania, to po ca ja mam zmieniać kazanie :)

Ja bym tę myśl rozwinęła: raczej jest tak, że to, co co się ułyszy kilka razy głębiej zapada w pamięć.

Albo wreszcie pada na podatny grunt i dociera do nas.


Wiele razy tego doświadczałam podczas walki z wypaleniem. I nadal potrzebuję przypominania, pomocy w ustawianiu priorytetów etc. zwłaszcza w czasie przedświątecznym.


Dlatego będę Cię męczyć i marudzić aż do Gwiazdki! Przypominać! (Równiez sobie!) - Nie ma za co! ;)

 

Przyznaje się, wczoraj zemdlałam prawie do łóźka wieczorem. Po 5-6 godzinach na nogach w kuchni. Miałam wiele radości gotując dla Przyjaciół i razem z nimi przygotowując świąteczne wypieki. Rozmawiając, śmiejąc się. Wspólnie.

Czy żałuję? Absolutnie nie! Ale to dlatego, że pozwoliłam sobie po wszystkich atrakcjach położyć się wcześnie aby zdążyć naładować akumulatory na nowy tydzień.


A do tego moja niezastąpiona M obdarowała mnie cudnym prezentem, który teraz siedzi obok mnie i przypomina....

 

... O tym, w jakim stylu chcę przeżyć te Święta. 


Dziękuje M   


Życzę Wszystkim przyjaciół, którzy wiedzą, co jest dla nas najlepsze, jeśli my sami nie zawsze o tym pamiętamy. Którzy staną i zmyją naczynia jak będzie trzeba. Spontanicznie pożyczą czapkę Mikołaja. I tysiące innych...

Ludzi, przy których nie trzeba zgrywać bohatera i z którymi się przeżywa rzeczy, a nie tylko je ROBI.


Do usłyszenia!

/K


Av Kasia - 10 december 2015 19:42

Kochani,

dla Klubu Polki na Obczyżnie napisałam pewien tekst. O Miłości.
Dziś go opublikowano.
Zapraszam Was najgoręcej do przeczytania. Podobno warto dwa razy.
Tekst znajduje się pod tym linkiem

  

/Kasia

Av Kasia - 8 december 2015 08:17

Polacy są bardzo dumni z tego powiedzenia:

Not my cirkus, no my monkies./Nie mój cyrk, nie moje małpy!


A ono reprezentuje niestety kilka pułapek myśowych.


Życie/codzienność to nie jakieś tam przedstawienie. Biada temu, kto operuje na codzień z pozycji zabawiacza publiczności.


Biada nam wszystkim, jeśli drugi człowiek nie zwróci swojej wrażliwości w naszą stronę tylko dlatego, że nie należymy do jego cyrku i nie ponosi na nas jakiejś tam formalnej odpowiedzialności.


Kolejna pułapka jest taka, że wydaje nam się, że nasze "małpy" nas definiują. Że ich słabości rzucaja cień na nas samych. Jak rozbrykane dzieci zawstydzają rodziców, bo przecież mogli lepiej wychować...


Mój problem polega na tym, że ja się na co dzień angażuję w życie małp z innego cyrku. Bo tak dawno temu wybrałam. Zabrałam się do tego zadania jakby małpy były moje. A nie są.

Potrzebowałam się wypalić i spędzić setki godzin przez ostatnie trzy lata na rozmowach z madrymi ludźmi aby zrozumieć, że za wszystko i wszystkich nie można bezustannie brać odpowiedzialności.

Tak więc gdy nie-moja-małpa po raz setny w tym semetrze zapomina nastawić budzika i spoźnia się do szkoły; z namaszczeniem robi makijaż i przebiera się trzy razy mimo, że zaczęły się już lekcje... to przypomina mi się to powiedzenie. I chociaż go nie znoszę powtarzam sobie pod nosem jak mantrę: nie twoja małpa, nie twoja małpa... i próbuję rozluźnić zaciśnięte szczęki.

Ja zrobiłabym inaczej. Ja wychowałabym inaczej. A nie mogę. I dziś już nawet nie chcę. Cena jest za duża.


I może to powiedzenie dlatego mnie tak wkurza, i prowokuje.


A do tego ta druzgocząca myśl: a może ta "małpa" ma rację? Może nie ma się gdzie spieszyć? Może nic nie jest ważniejsze od zachowania spokoju?


Jak myślisz?

Av Kasia - 27 november 2015 17:23

Wreszcie weekend. Kultywujesz perfekcjonizm czy odpoczywasz?

Do porannej kawy proponuję refleksje na temat jakim jesteś partnerem:


Czasy się zmieniają.


Jeszcze niedawno sexy były akry i jedyny telefon we wsi.

Własne M4 albo działka pod budowę domu na rogatkach średniej wielkości miasta.

Długie włosy i krągłe piersi jako symbol płodności.

Silne ramiona i chęć do pracy "na gospodarce".

Potem przyszedł czas na dyplomy, stanowiska i samochody służbowe.


Już wkrótce, a może gdzie niegdzie już dziś, SPOKÓJ i - tak myślę - jakieś wewnętrzne ukontentowanie i rozluźnienie będą najbardziej atrakcyjne dla płci przeciwnej.


Pamiętam siebie sprzed trzech lat. Ba! Pamiętam siebie jako spiętą "dwudziestkę plus", która nie umiała się zrelaksować, która nie umiała cieszyć się chwilą. Która śmiertelnie poważnie traktowała wszystkie swoje problemy i niepowodzenia. Wszystkie przedsięwzięcia. Siebie samą.


Dziś wiem, jaka to była potworna strata czasu i energii.

Dziś nie jestem już taka kategoryczna w moich roszczeniach w stosunku do świata. Ani w stosunku do samej siebie. Perfekcjonizm uważam za wadę uniemożliwiającą wartościowe życie.


Wypalenie i lata pracy na zgliszczach samej siebie daje rezultaty.


Odkąd stałam się łagodniejsza dla siebie, stałam sie też miętsza i bardziej wyrozumiała dla mojego otoczenia. Piękniejsza jako osoba, życiowy partner.


Bo człowiek wiecznie niezadowolony z siebie rzadko się uśmiecha, rzadko chwali innych. Nie potrafi wybaczać potknięć drugiemu człowiekowi. Ba! Nie potrafi potknięć wybaczyć sobie. Przenosi własną potrzebę bycia idealnym na swoje otoczenie (jesli Ciebie wybrałem/wybrałam, musisz być jednym z wielu przykładów mojej nieomylności i perfekcjonizmu). Życie z takim człowiekiem, to koszmar.


Wiem, bo takim człowiekiem byłam. Dziś nadal się potykam, wplątuję się czasem w sidła starych przyzwyczajeń, ale nie pozwalam się im pochłonąć bez reszty. Dziś w brudnej kuchni czuję się tysiąc razy bardziej sexy, niż wtedy, kiedy lśniła czystością a ja byłam wykończona i zgorzkniała. Dziś zakładam nogi na stół, patrzę na mężą, WIDZĘ go, słucham w tych krótkich chwilach, które spędzamy razem w naszym zabieganym życiu. Dziś kredki mieszają się z oblizanymi widelcami na kuchennym stole a ja nie dostaję palpitacji serca. Przygaszam światło, zapalam świeczki i JEST DOBRZE.

 

(Komu skoczyło ciśnienie?)

 

Dziś nie interesuje mnie wygranie żadnego wyścigu. Dziś cieszy mnie, że startuję. Że nie biegnę sama. Że biorę udział na własnych warunkach. Nie biczuję się gdy muszę z jakiegoś powodu przerwać w połowie. Poprosić o pomoc, czasem nawet wycofać się. Nie jestem z tego powodu mniejszym człowiekiem.

Jestem człowiekiem bardziej ludzkim, i to jest atrakcyjne.


  


p.s Dla ścisłości, ja też - jak większość z nas - nie lubię, gdy jest brudno.

Różnica polega na tym, że dziś bardziej niż sterta niepozmywanych naczyń przeszkada mi brud w mojej głowie i tym się w pierwszym rzędzie zajmuję. Polecam :-*

Av Kasia - 25 november 2015 14:12

Stoję na rozdrożu.

Znowu.

Czas decyzji.

Czas wykraczania poza granice strefy komfortu. Śmieszne, bo w tej obecnej strefie niby-komfortu trudno mówić o wygodzie.

Już na samym poczatku słyszałam, że ta droga będzie wyboista.

I jest.


Dlatego mało jest teraz spokoju ducha na pisanie. Na dzielenie się.

Do tego to powracające falami uczucie, że NIE WIEM NIC. 


Do tego nowa fala bólów głowy i słaby kontakt z naprężonym jak struna ciałem.

Na szczęście jest Yoga, do której zawsze można wrócić. Rozwinąć matę i rozpocząć tam, gdzie się poprzednim razem skończyło...


Bo nie jest źle. Jest cholernie dobrze. Tylko ja chcę to CZUĆ, chcę być w tym OBECNA tak bez wysiłku, naturalnie, łagodnie.


Cóż. Nadal się uczę....


Jak się nie da drzwiami, trzeba znaleźć okno...

 


  


Av Kasia - 18 november 2015 15:24

Będzie krótko, właściwie tylko komentarz i przypomnienie dla nas wszystkich.


To, że media nami manipulują nikogo już nie dziwi.

To, że anonimowość w internecie sprzyja hejterstwu też wiadomo.


Teraz czas aby dobrze sobie przyswoić następujący fakt:

media społecznościowe roją się od ludzi w maskach. Internet to scena gdzie wielu z nas starannie kreuje jakiś obraz siebie, odgrywa wymyślone role, które nijak mają się do życia w realu.


Dobrze o tym pamiętać porównując swoje  p r a w d z i w e  życie z tym wymyślonym życiem "z filtrem".

Moje zwykle wygląda bardzo blado w tym porównaniu.


Weźmy Instagram, na ten przykład. Cudowe miejsce gdzie można się godzinami pławić w pięknych stronach życia, delektować obrazami, pięknem natury, wrażliwością estetyczną drugiego człowieka. Tymi jaśniejszymi momentami...

 

Rzadko zaś pokazuje się kulisy...

 

A szkoda.

Bo kawa z mleczną pianką zostawia plamy na bluzce, a pięknie podany posiłek stertę zmywania. Wymanicurowane stopy zatopione w piasku też potrafią śmierdzieć. Itd.


Pamiętajmy o tym zwyczajnie przykładając swoje prawdziwe życie do życia zredagowanego na potrzeby mediów społecznościowych.


Dobrze?  

Presentation


Embracing the NOW, Zebra-style.

Links

Ask Kasia

16 besvarade frĺgor

Latest Posts

Categories

Archive

Guest Book

Calendar

Ti On To Fr
       
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
<<< Juli 2016
>>>

Search

Statistics

Follow

Följ ZebraZone med Blogkeen
Följ ZebraZone med Bloglovin'

Skaffa en gratis bloggwww.bloggplatsen.se